Trudne pisanie

Ostatnio przejrzałam polskie blogi oraz publikacje o Chinach i okazało się, że w większości  wpadamy w sidła tego samego błędu. Niezwykle kuszące jest bowiem pisanie chińskich nazw geograficznych pinyinem (to transkrypcja mandaryńskiego na alfabet łaciński). Zdaje się, że jeszcze częściej sięgamy po anglicyzmy. Sama nie raz wpadłam w tę pułapkę. Mieszały się u mnie wersje chińska, angielska i polska.

Postanowiłam jednak naprawić ten błąd i szczerze zachęcam – zostawmy pinyin tym, którzy uczą się chińskiego, a wersje anglojęzyczne do tekstów pisanych właśnie po angielsku. Skoro posługujemy się językiem polskim, to starajmy się to robić dobrze. Z pomocą idzie nam zeszyt Nazewnictwa Geograficznego Świata wydany przez Komisję Standaryzjacji Nazw Geograficznych Poza Granicami Polski przy Głównym Geodecie Kraju. W tym wypadku interesuje nas zeszyt nr 9, czyli ten dotyczący Azji Wschodniej.

Oto kilka przykładów:

Wersja chińska Pinyin Wersja angielska Wersja polska
北京 Běijīng Beijing Pekin
海南 Hǎinán Hainan Hajnan
云南 Yúnnán Yunnan Junnan
香港 Xiānggǎng Hong Kong Hongkong
南京 Nánjīng Nanjing Nankin
喀什 Kāshí Kashgar Kaszgar
新疆维吾尔自治区 (新疆) Xīnjiāng Wéiwú’ěr Zìzhìqū (Xīnjiāng) Xinjiang Uyghur Autonomous Region (Xinjiang) Region Autonomiczny Sinciang-Ujgur (Sinciang)

Jest również sporo przypadków, w których nazwy w języku polskim zapisujemy tak samo jak choćby po angielsku. Nie ma jednej reguły, dlatego zawsze najlepiej wszystko sprawdzić w zeszycie Nazewnictwa Geograficznego Świata.

Wszystkie zeszyty dostępne  są w formie elektonicznej na stronie Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych: http://ksng.gugik.gov.pl/wydawnictwa_ngs.php

Wpis “Trudne pisanie” skomentowano 4 razy

  1. Kamil pisze:

    Jak widać po statystykach najmniej błędów jest w nazwach najczęściej używanych. Im dane słowo rzadziej używane, tym prawdopodobieństwo popełnienia błędu rośnie.

  2. Darth Tadeusz pisze:

    A jak Gugik radzi zapisywać nazwę Zhejiang? Co z Guganxi?
    Problem jest taki, że przez owo ciało podejmowane są decyzje arbitralne. Xinjiang gdzieś po 2000 roku przemianowano – odwołując się nie wiedzieć czemu do wymowy archaicznej – na Sinkiang, by kilka lat później niespodziewanie zrobić zeń Sinciang.
    Obecna pełna nazwa to jakiś straszliwy łamaniec, co to jest Sinciang-Ujgur? Coś jak Polska-Polak czy Tybet-Tybetańczyk?
    Nie trzeba mieć doktoratu z językoznawstwa, żeby zauważyć, że w nazwach chińskiej i angielskiej oba człony pełnią funkcje przypomiotnikowe. Jeżeli już spolszczamy, to po bożemu powinno być Sinciański Ujgurski Region Autonomiczny.

  3. JK pisze:

    Niestety sprawa nie jest prosta, ale jakaś ‘odgórna siła’ musi nad tym czuwać, bo inaczej każdy pisałby jak mu się żywcem podoba:-)

  4. Darth Tadeusz pisze:

    Wystarczy, że jest pinyin. Po co odgórna siła?

Dodaj komentarz

*