Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin

25.01.2008
piątek

Po prawej mur a po lewej … Chiny

25 stycznia 2008, piątek,

Wyprawa do Qibao miała być frajdą samą w sobie, ale to co można zobaczyć zbaczając nieco z drogi jest po prostu warte zachodu.

7

Wydawało się, że po wizycie w szanghajskim starym mieście, Qibao nie będzie wielką atrakcją (leży 18 km od centrum Szanghaju). Jak miło jednak, kiedy się człowiek pomyli i rzeczywistość go mile zaskoczy.

Qibao bowiem okazało się przeuroczym miejscem pozbawionym tej dość trudnej do opisania sztuczności, jaka panuje przy ogrodach Yu, gdzie nie wiadomo, z której strony zaatakuje nas Starbcuks, a z której Haagen-Dazs.

1

A tutaj… tutaj wystarczy zboczyć, zapodziać się w bramie, czy uliczce by zobaczyć Chiny prawdziwe te dzisiejsze i wczorajsze. Choć niepozbwione turystów i typowo turystycznych atrakcji Qibao zachowało jednak jakąś część folkloru, bo można tu kupić i świńskie ryjki jak i świeżo wyciskany sok z trzciny cukrowej.

Można tu zobaczyć zarośniętego pana w chińskiej czerwonej koszuli i tandetną fototapetę na ścianie jednego z budynków przedstawiającą bynajmniej nie szanghajski wodospad.

2

Na początek jednak wystarczy z ładnej alejki skręcić w bramę i już jesteśmy w bardzo chińskiej, charyzmatycznej uliczce, przy której obok fryzjera, znajduje się studio tatuażu, jak i warsztat naprawy rowerów. W powietrzu gdzieś pomiędzy suszącym się praniem, unosi się zapach domowego jedzenia, biegają dzieci i panuje dziwny do opisania spokój.

To co jednak najlepsze znajdziemy poza ścisle wyznaczonym obszarem Qibao. Tam, gdzie jest dużo gruzu i dużo straganów, na których ludzie  próbują sprzedać „co się da”.

3_600.jpg

I oto jesteśmy. Koniec atrakcji turystycznej. Możemy wrócić skąd przyszłyśmy, pójść w prawo lub w lewo. Prosto się nie da, gdyż przed nami jest mur. Mur ciągnie się wzdłuż ulicy.

Wybieramy lewo tylko dlatego, że po prawej ulica zaraz się kończy. Po lewej za to ciągnię się po horyzont. Idziemy więc w lewo, a idąc po prawej mamy mur, a po lewej… no cóż – po lewej mamy Chiny. Raj dla tych, którzy zajmują się fotografią, ale również dla zwykłych ciekawskich.

4

Po przekroczeniu magicznej bariery oddzielającej  stare Qibao od Chin dzisiejszych przekraczamy tym samym granicę między obszarem, na którym większość to biali, a tym, na którym większość to ludność tutejsza. Ceny też od razu nieco inne, choć dobór sprzedawanych towarów taki jak wszędzie, czyli wszystko co tylko możliwe.

Decydujemy się na zakup herbat, rezygnując z lalek, skarpet i gier hazardowych. Tutejsza atmosfera niczym nie przypomina tej, która panuje kilka metrów wcześniej. Nie ma natrętnego targowania się wszystkich o wszystko, jest za to ciekawość poznania siebie nawzajem, jest czas by zadać kilka pytań i usłyszeć kilka odpowiedzi.

5

Myślę, że nie trzeba więcej pisać. Zdjęcia bowiem mówią same za siebie, a  wszystkie te zamieszczone przy dzisiejszym wpisie zostały wykonane przez moją przyjaciółkę Joannę Blusiewicz. 

P.S. Ponownie dziekuję za wszystkie komentarze!

Korowiow: Niestety chodziłam tylko na kurs języka chińskiego, który pomimo iż był na uniwersytecie, to z prawdziwym studiowaniem miał niewiele wspólnego. Nie mieliśmy jednak żadnych spotkań z aktywistami komunistycznymi.

em: Pchli targ jest przy Dongtai Lu (东台路) i Liuhekou Lu (浏河口路)

MeeHau: Dziekuję za poprawki, co do płyt to oczywiście są to „zwyczajne ordynarne piraty”.

Yarosh: Witam w Szanghaju 😉

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. gratuluje swietnego bloga !

    i jedno pytanie : czy te piekne kwiatki w szklankach to herbata ? czy to sie pije ?

  2. Jak zwykle – świetne oko (i u fotograki i u reporterki), egzotyka oszczędna i nie pozbawiona odrobiny humoru. Obcy może być ciekawy, a swój nudny. Tak to już jest. A świat jest piękny, trzeba tylko umiec patrzeć.

  3. Widze, ze pogoda sprzyjala 🙂 Jakby tam ten deszcz i dzisiejszy snieg nie docieraly…
    Polecano mi odwiedzic Qibao i teraz przynajmniej wiem czego sie spodziewac 🙂 Dzieki! Ale postanowilem poczekac na ladna pogode- moze w Nowy Rok bedzie lepiej.

  4. Świetne świńskie ryjki !! To chiński noworoczny przysmak czy można je dostać w każdym Mc’donaldzie;)?
    Gorąco pozdrawiam.

  5. Ja jestem tylko ciekawa jak te ryjki smakuja…..
    albo nie jestem ciekawa

    Nikogo zmuszac nie bede, zeby sie dowiedział.