Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin

10.04.2008
czwartek

Szał chińskich ciał – odsłona pierwsza

10 kwietnia 2008, czwartek,

Zanim jeszcze wszystko się rozpoczęło, zanim zgasły światła i zanim odgłos klaszczących plastikowych łapek stał się jeszcze bardziej donośny, zostałam poinstruowana, że oto dziś wieczorem idziemy na chińskie show. A pójście na chińskie show właśnie oznaczało zabawę lepszą nawet niż karaoke.

klekotki

Sala była wypełniona po brzegi, duszna od dymu papierosowego, w którym gdzieś na wysokości głowy zawisło echo prowadzonych rozmów, nawoływania kelnerów, głośnych westchnięć oznaczających zniecierpliwienie i coraz bardziej donośnych klekotek. Wszsytko to razem oznaczało niezbicie, że tłum domaga się rozpoczęcia zabawy. W końcu zgasły światła, a kurtyna uniosła się do góry, jakby wręcz dzięki wzmagającemu się alauzowi płynącemu z sali. 

I tu urywa mi się płynność opowieści. A urywa się dlatego, że nie wiem, jak to wszystko nazwać, jakie ramy przyjąć by opisać to, co na tej scenie się działo. Nie ma u nas chyba takiego słowa, które by w swe ramy zawarło całość tego przedstawienia. Najpierw bowiem była rewia.

akrobacje

Dużo tańca, kolorowe kostiumy i pióra. Śpiew. Bez śpiewu przecież się nie da. Więc był też i śpiew. Potem były akrobacje, latanie pod sufitem i dama, która okazała się być mężczyzną… i boys band z prawdziwego zdarzenia, co to śpiewał piosenki zaczynające się od 我爱你 (Kocham Cię).

A potem… a potem był klaun, który przy następnej scenie przemienił się w śpiewaka i z panią w duecie kręcił na palcu materiałowe kręciołki. Nie zabrakło również elementów sztuki walk i pojedynczych artystów tylko śpiewających, a na koniec… na koniec gangsterzy zabili kobietę w ciąży. Zabili ją, bo była żoną bossa, co to już bosem przestał być. I ona, ta kobieta w ciąży, z brzuchem czerwonym od krwi upadła na scenę śmiercią otulona. Śmierć była ostatnim bohaterem. Może dlatego, że to wszystko się działo w chiński Dzień Zmarłych, a może to tylko taki zbieg okoliczności.

pani_która_jest_panem

I zanim kurtyna opadła, właściwie to zanim zdąrzyła drgnąć, chiński tłum rzucił się w kierunku wyjścia. Artyści przez dwie godziny oklaskiwani plastikowymi łapkami, oklaskiwani aplauzem pełnym oddania i prawdziwego zachwytu z wyrozumiałością patrzyli ze sceny. Skończył się show. Nie ma już po co klaskać.
 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Czyli taka chinska tandeta 😉 A co do wychodzenia zanim artysci zejda ze sceny…. to samo przezylem rok temu w Wieliczce podczas wystepu cyrku… wowczas ludzie rzucili sie do wyjscia, jakby nagle wiekszosc z nich przypomniala sobie o pozostawionym w domu wlaczonym zelazku. Wnioskuje wiec, az tak bardzo od Chinczykow sie nie roznimy

  2. Coś w stylu polskich programów rozrywkowo – biesiadnych 🙂 czyli kolorowo i tandetnie. To się jak widać sprawdza pod różnymi szerokościami i długościami.

    A co do wychodzenia to najbardziej zawsze zadziwiają mnie ludzie schodzący z trybun by być bliżej wejścia na 2-3 minuty przed końcem meczu hokeja na lodzie. I to bez względu na to co akurat dzieje się na tafli i jaki jest wynik. Ważne żeby być pierwszym na parkingu i wyjechać z niego 3 min. przed innymi.

  3. Byłam w tym roku kilkakrotnie i to w różnych chińskich miastach na podobnych spektaklach. To jest bajka i wysoki poziom artystyczny. Zachowanie publiczności nie oznacza braku akceptacji. To jest inna kultura. W Chinach przez wieki „teatr” rozwijał się jako sztuka dla ludu (w odróżnieniu od słowa pisanego – dla elit, a w Europie teatr – z niewielkimi wyjątkami – rozwijał się na dworach) i był wystawiany wśród tłumu. Aktorzy (chcoiaż dzisiaj są oczywiście GWIAZDY) byli zawsze nisko cenieni – i stąd też takie zachowanie. Poza tym na spektakle zawsze przchodziły całe rodziny i nikogo nie dziwiły zabawy dzieci, rozmowy w trakcie spektaklu, a nawet wychodzenie z sali. Nam Europejczykom jest to trudno pojąć, ale to nie oznacza, iż możemy dość pogardliwie i z dystansem (kolorowao i tandetnie) oceniać odmienną kulturę. P.S. Widziałam także spektakl, pokazywany zresztą od lat kilku już – na rzece Li, który rezyserował głowny reżyser ceremoni otwarcia Igrzysk olimpijskich. To zachwyające – poczucie barwy i umiejętnośc budowy obrazów w przstrzeni.