Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin

9.06.2008
poniedziałek

„Dobre Kobiety z Chin”

9 czerwca 2008, poniedziałek,

„Słowo pisane jest czymś w rodzaju skarbca: pomaga stworzyć przestrzeń dla nowych myśli i uczuć. Jeśli nie zapiszesz tych opowieści, będą dalej przepełniały twoje serce, aż w końcu je rozsadzą.” (str.295)

 „Dobre Kobiety z Chin”, Xue Xinran
 
Reportaże. Są moją ulubioną formą. Te, opowiadające o Wschodzie, zazwyczaj o krajach byłego Związku Radzieckiego, połykam od razu. Bo kraje byłego ZSRR ciekawią mnie chyba tak samo, jak Chiny, jak Daleki Wschód. Choć tych o byłym imperium radzieckim jest więcej niż tych o Chinach. 

Niestety nie ma ich – tych reportaży – wiele, albo raczej nie ma ich tyle, ile chciałabym przeczytać. Rzucam się więc na każdą nowość, każdy pojawiający się w księgarniach tytuł. Tym razem okazało się, że nowość jest niezwykła, że jest o Chinach, a dokładniej o chińskich kobietach.

Historie te są… szokujące, smutne, zadziwiające, czasem wręcz nieprawdopodobne, zawieszone w chińskiej rzeczywistości, w chińskiej myśli i chińskiej formie przekazu, w świecie dla nas odległym. Tym bardziej ciekawe i pochłaniające. Uzupełnione tłem pracy dzienniakarki, reporterki Chin Ludowych, z ważnymi zdaniami dopowiadającymi i tłumaczącymi tło historyczne i kulturowe.

Poniżej kilka fragmentów.

„Kiedy mężczyźni sobie popiją, wymyślają różne definicje kobiet. Kochanki to „mieczniki” – smaczne, ale mają ostre szkielety. „Osobiste sekretarki” to „karpie”, bo im dłużej je „dusisz”, tym lepiej smakują. Cudze żony to „japońskie ryby fugu”: spróbowanie grozi śmiercią, ale podjęcie ryzyka jest powodem do dumy.
– A własne żony?
– Własna żona to „solony dorsz”
– Solony dorsz? Dlaczego?
– Bo się nie psuje. Kiedy brakuje jedzenia, solone dorsze są tanie i wygodne, i da się je jeść z ryżem…” (str. 66)

„Chińczycy od pokoleń wierzą w następujące powiedzenie: Istnieje trzydzieści sześć cnót, ale pozostać bez dziedzica to zło, które przekreśla je wszystkie. Kobieta, która urodziła syna, jest bezgrzeszna.” (str. 86)

„Dziennikarz mógł w każdej chwili popełnić błąd, który zagrozi jego karierze, a nawet wolności. Musiał żyć zgodnie ze starannie wypracowanym zestawem reguł, których złamanie wiązało się z poważnymi konsekwencjami. Kiedy po raz pierwszy prowadziłam audycję, mój przełożony był tak niespokojny, że myślałam, że zaraz zemdleje.” (str. 118)

„Nikt nigdy nie mówił mi, co się odbywa między mężczyznami a kobietami, nawet matka. Wiedziałam tylko, że mężczyźni tym się różnią od kobiet, że męskie spodnie zapinają się z przodu, a damskie z boku. Więc kiedy trzech mężczyzn zaczęło mnie po ciemku obmacywać, nie miałam pojęcia o co chodzi i co będzie dalej.
Poczułam się bardzo zmęczona. Z jakiegoś powodu oczy zamykały mi się same. Zdezorientowana, usłyszałam, jak mówią:
– To twoja pierwsza lekcja. Trzeba się dowiedzieć, czy w twoim ciele są jakieś kontrrewolucyjne wpływy.” (str.236)

 „Ktokolwiek przeżył „rewolucję kulturalną”, pamięta, jak publicznie upokarzano kobiety, które popełniły przestępstwo posiadania zagranicznych ubrań lub hołdowania cudzoziemskim przyzwyczajeniom. Ku uciesze czerwonogwardzistów obcinano im włosy w najróżniejsze idotyczne sposoby, smarowano twarze szminkami, obwieszano je powiązanymi sznurkiem butami na wysokich obcasach, połamane na kawałki najrozmaitsze obce towary zwisały z ich ubrań pod dziwacznym kątem.  Zmuszane je, by raz po raz opowiadały, w jaki sposób weszły w posiadanie cudzoziemskich przedmiotów. Miałam siedem lat, gdy po raz pierwszy zobaczyłam, przez co przechodzą te kobiety, zmuszane do paradowania po ulicach i wyszydzane. Pamiętam, jak myślałam, że jeśli istnieją kolejne wcielenia, nie chce odrodzić się jako kobieta.” (str. 245)

„Kiedy dziewczyna ze Wzgórza Wołania ma pierwszą miesiączkę albo w wiosce przybywa nowa żona, otrzymuje dziesięć liści od matki lub innej kobiety ze starszego pokolenia. Pochodzą one z drzew, które rosną bardzo daleko. Starsze kobiety uczą dziewczęta, jak się z nimi obchodzić. Najpierw każdy liść trzeba przyciąć do odpowiedniego rozmiaru, tak, by nadawał sie do noszenia w spodniach. Następnie szydłem robi się w nich małe otworki, by stały się bardziej chłonne. Liście są dość elastyczne i mają grube włókna, więc pęcznieją, wchłaniając krew. W tych stronach, gdzie woda jest tak cennym dobrem, nie ma innego sposobu niz wyciskać i suszyć liście po każdym użyciu. Kobieta używa swoich dziesięciu liści przez cały czas trwania miesiączki, miesiąc po miesiącu, nawet po porodzie. Liście stanowią jedyny przedmiot, jaki zabiera ze sobą do grobu.” (str. 289)

Warto zdać sobie sprawę z tego, jak trudno było napisać taką książkę, bo jak mówi jedna z bohaterek:
„Nikt, a już zwłaszcza kobieta, nie chce pokazywać światu blizn na swojej piersi.”

Gorąco polecam.

Xue Xinran, „Dobre kobiety z Chin” Wydawnictwo W.A.B., 2008

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop