Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin

8.09.2008
poniedziałek

Kto się nami zajmuje?

8 września 2008, poniedziałek,

Przedłużające się oczekiwanie na metro w tym upale, który wtedy panował w Szanghaju, doprowadzało nas do zupełnego znużenia. Staliśmy wymieniając krótkie, nic nieznaczące zdania głównie o olimpiadzie, bo to czas olimpiady wtedy był.

I tak już miała ta rozmowa się toczyć – nieciekawie i zdawkowo. Ale wtedy kolega z Belgii powiedział:

– Tak, przedstawiciele mojego kraju przyjeżdżają na olimpiadę, ale przyjeżdżają nieoficjalnie, prywatnie. Bo oni wtedy mają wolne, więc to takie bardziej wakacje.

I wtedy się zaczęło. Nie spodziewałabym się nigdy takiego obrotu sprawy.

– Jakie wakacje? – już w tym pierwszym pytaniu słychać było pełne oburzenie, które zagościło w głowie naszej koleżanki Chinki.

– Nooo normalnie. W sierpniu u nas rząd i cała reszta nie pracują – dopowiedział kolega Belg

– U nas też – dodałam, żeby potwierdzić, że to nie tylko ta Belgia taka dziwna jest.

– To kto wtedy rządzi krajem?! – nie na żarty zdziwiła się Chinka – przecież nie można tak całego państwa zostawić bez opieki, ktoś tym musi rządzić przez cały czas, inaczej złe rzeczy mogą się dziać.

Nie wiedziała, jakie to złe rzeczy mogą się wydarzyć, ale była przekonana, że na pewno się zdarzą.

– U nas – zaczął kolega Belg – każdego roku w sierpniu oni mają wolne i nic strasznego się nie dzieje.

Chinka popatrzyla na mnie, jakby we mnie szukając zrozumienia.

– Nasz parlament też ma wolne – potwierdziłam jego słowa i mówiąc to, zrobiło mi się przykro, że nie pomagam wcale koleżance

– To jest nie do pomyślenia! U nas Hu Jintao pracuje przez cały czas. Nie ma wakacji.

– Jak nie ma wakacji? – teraz to ja się zdziwiłam – przecież się nie da bez odpoczynku pracować non stop.

– Nawet jeśli je ma, to my nie chcemy o tym wiedzieć – zaczęła tłumaczyć ona – przecież my pracujemy cały okrągły rok. Mamy wolne tylko w Nowy Rok i w październiku, ludzie dają z siebie wszystko, on też musi dawać z siebie wszystko – dobitnie podkreśliła, po czym dodała – Więc jeśli nawet ma wakacje, to ja nie chcę o tym wiedzieć. Bo kto wtedy się nami zajmuje? Kto pilnuje, żeby nam się nic złego nie stało? – poważnie zapytała ona.

A my, ja i kolega Belg, nie znając odpowiedzi na jej pytanie bezradnie popatrzyliśmy na siebie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Czy my możemy z nimi „wygrać”? Przecież przy ich założeniach odnośnie pracy i wypoczynku, my – z naszymi urlopami, feriami, świętami i wakacjami – wydolnościowo nie wyrobimy.

  2. Świetna obserwacja i wspaniała rozmowa! Czyli ludziom tym potrzebny jest Big Brother, inaczej czują się niepewnie i wypaczono. Natomiast wydaje mi się, że panujący ustrój wyrządził tym właśnie ludziom wielką szkodę, skazując ich na taką zależność od niewidzialnego wodza. Brrrrr…… Dobrze, że w Polsce do tego nie doszło.

    Pozdrawiam Panią, proszę pisać często.
    Dorka

  3. mieszkam na tajwanie i musze powiedziec, ze jest to skrajne i nieobiektywne przedstawienie sytuacji. od dawna przegladam tego bloga i zdecydowanie mi sie nie podoba. a przegladam z ciekawosci, jakie to informacje serwuje sie polakom z chin. znam kilka osob, ktore takiego bloga napisalyby znacznie lepiej (jak np. wiele publikujacy na temat Chin Radek Pyffel) i stad moje zdzwinienie, ze redakcja wybrala akurat te autorke.

    czesc chinczykow pewnie i tak mysli, ale nie przepadaja za takim stylem zycia i zazwyczaj zazdroszcza bialym luzu, relaksu, wakacji itd. wlasnie dokladnie tego, czego nie maja. nikt o takim zyciu nie marzy – to uwaga do MeeHau. oni woleliby inaczej.
    ale m.in. wladze chinskie utrzymuja sytuacje, ktora podtrzymuje ten stan rzeczy.

    mam szwagra japonczyka i bedac przed czterdziestka jest wrakiem, wyladowal w szpitalu z oslabienia praca. to nie sa szczesliwi ludzie i warto to zaznaczyc.

    autorka bloga w taki sposob widzi Chiny, ale to jeszcze nie znaczy, ze one takie sa.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pani Autorko,

    Pisze Pani, ze mieszkala w roznych miejscach. Czy doswiadczenia obcowania z innymi narodami, kulturami nie pozawalaja sie wyzbyc pewnych uprzedzen, hipokryzji i traktowania wszystkich ludzi nie z Zachodu z ciekawoscia, podobna do tej jaka towarzyszy dzieciom w zoo? Tak nie mozna. Mieszkalem w Chinach wiele lat i wiem, ze nalezy od takich pulapek uciekac. Zycze tego Pani goraco. Dlaczego historia Chinki, ktora nie chce wiedziec o urlopach swojego prezydeta taka ciekawosc w Pani wzbudzila? Czyli pracuje caly rok, czy ma te wolne swieta? Nowy Rok (3 tygodnie), 1.10 – tydzien, 1.05-tydzien, wiec tak malo wolnego nie ma. Zreszta kazdy prezydent pelni swoje obowiazki 24h/dobe. Taki urok urzedu i prosze sie tu nie dziwic tylko dwa razy pomyslec nad trescia przekazu Chinki.

    I jeszcze jedno, jako absolwentka wspanialej uczelni, ktrorej dyplomu nikt Pani nie odbierze (Pani slowa) prosze zapoznac sie z roznica miedzy Olimpiada a Igrzyskami. Nie powielajmy zlych kalek na blogu z patronatem „Polityki”.

    pozdr.
    s.

  6. Widze, ze od dluzszego czasu nie ma wpisu. Czyzby wrocila Pani do Polski i ustal powod do pisania na blogu?

  7. Ciekawe wpisy i obserwacje, dlaczego jednak przerwane? Zdaje sie, ze mieszkamy w tym samym miescie, zapraszam przy okazji do odwiedzenia mojego bloga, boje sie jednak, ze tez bede posadzony o hipokryzje i odnoszenie sie do innych z uprzedzeniem…

    http://yaleike.blogspot.com/

    Pozdrawiam,

    YLK