Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin

27.10.2010
środa

Drogą lądową z Kirgistanu do Chin

27 października 2010, środa,

Obfite opady śniegu, sznur samochodów czekających na swoją kolej, wąska droga, która przez biały puch z dwóch pasów skurczyła się do jednego i tarasujące przejazd ciężarówki sprawiają, że dojazd na miejsce spotkania z chińskim kierowcą może być problematyczny. Do tego trasa po kirgiskiej stronie jest w kiepskim stanie – koleiny, dziury i tylko częściowo pokrywa ją asfalt.

Chińsko-kirgiską granicę można przekraczać w dwóch miejscach i oba prowadzą do Kaszgaru.  Irkesztam zalicza się do przejść pierwszej kategorii, które przekraczać może każdy. Przejście Torugart wpisane zostało do kategorii drugiej, czyli przynajmniej w założeniu dostępne jest ono tylko dla obywateli Kirgistanu i Chin. My jednak postanowiliśmy spróbować przedostać się do ChRL właśnie tędy.

Do bramek kirgiskiej służby granicznej można dojechać według własnego uznania i możliwości – rowerem, taksówką, autostopem. Problem pojawia się nieco dalej. Chińczycy nie wpuszczą bowiem na teren swojego kraju nikogo, kto nie ma zaaranżowanego transportu po ich stronie granicy.

Aby przejechać Przełęcz Torugart, obywatele państw trzecich z braku innych możliwości decydują się  na pośrednictwo agencji turystycznych. Dzięki temu pokonywanie trasy, choć trwa dość długo jest raczej bezproblemowe.

Po odbyciu kirgiskiej kontroli celnej, pokonać trzeba 7 km pas „ziemi niczyjej”. To tam trzeba czekać na kierowcę z Chin. Nie wolno pieszo pokonać tej trasy, nie wolno zawrócić, bo w paszportach są już kirgiskie pieczątki wyjazdowe. Jeśli więc kierowca z Kaszgaru się spóźnia, nie ma wyjścia, czeka się do skutku.

Chiny witają podróżnych trzema posterunkami. Na pierwszym sprawdzane są paszporty i bagaże. Musimy wypakować wszystko z plecaków i celnicy dokładnie oglądają każdą wyciągniętą rzecz. Zdarza się  konfiskowanie „Lonely Planet China” i przeszukiwanie dysków komputerów. To drugie szczególnie przy wyjeździe z Państwa Środka. Podobno nieprzychylne Chińskiej Republice Ludowej fotografie są usuwane.

Zdaje się, że ta pierwsza kontrola jest najbardziej drobiazgowa, ale towarzyszący nam przewodnik twierdzi, że ostatnia bywa najcięższa. Wszystko jednak zależy od ‚guanxi’ (??), czyli znajomości jakie dana agencja turystyczna ma wśród pograniczników. My zupełnie swobodnie przejeżdżamy przez 100 km odcinek drogi pomiędzy pierwszą a drugą kontrolą, jak i przez sam drugi posterunek. Machamy paszportami przed oczami strażnika, ale ten widząc dokumenty agencji, nie chce ich nawet oglądać.

Przeprawa przez przełęcz nie sprawiła nam większego kłopotu, przynajmniej formalnego. Mieliśmy za to problem zupełnie innego rodzaju. Trasa, którą trzeba pokonać osiąga wysokość 3752 m n.p.m i jest bardzo widokowa, ale połowa października może już nie być zbyt przyjemna. Dotyczy to głównie strony kirgiskiej. To tam ciągnie się sznur brnących w śniegu ciężarówek, to tam droga jest bardzo kiepska. Nasz kierowca był nad wyraz waleczny i w końcu pomimo zasp jak i tego, że jechaliśmy dwudziestoletnim wysłużonym Audi 100, udało się mu przywieźć nas na miejsce spotkania. Udało mu się, choć czasem musieliśmy pomagać.

Chińska część trasy, to już zupełnie inna jakość. Nowa nawierzchnia, wyraźne oznakowania i brak śniegu, choć to akurat zasługa suchego klimatu na południowych zboczach Gór Tienszan.

Ostatni posterunek mieści się w ogromnym gmachu i wygląda bardziej jak terminal lotniska. Przejście w głównej mierze obsługuje transport towarowy. Ruch osobowy jest marginalny. Dziennie między Narynem a Kaszgarem kursuje tylko jeden autobus, z którego obcokrajowcy i tak nie mogą korzystać. Takich jak my każdego dnia jest dosłownie kilkoro, ale budynek spokojnie mógłby obsłużyć duże i ruchliwe przejście graniczne.

Jeśli zamiary Chińskiej Republiki Ludowej dotyczące wybudowania tu trasy kolejowej zostaną wprowadzone w życie, a przejście zakwalifikuje się do pierwszej kategorii i zostanie  otwarte na zwykłych zasadach dla obywateli państw trzecich, wtedy gmach zostanie w pełni wykorzystany.

A teraz? Teraz raczej straszy tu pustką i wyłaniającymi się z każdej strony oficerami w mundurach.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. jestem ciekawa ile godzin zajelo Wam przekroczenie granicy. pewnie to byla niezla przygota. niezle!!!:)

  2. Super! Calkiem inny swiat! Bede polecal znajomym. Na tle tego nasze sprawy maleja, i dobrze, ze nabieramy tego dystansu.

  3. no, przecież wszystko zależy od tego jakie ma się guangxi, nie tylko w Chinach….

  4. Witam! Za rok wybieram się do Chin motocyklem i właśnie plan jest taki by wjechać przejściem 1 kategorii czyli Irkeshtam w kirgistanie. Czy tym przejściem można wjechać do Chin motocyklem czy raczej tylko na piechotę lub rowerem. Każda odpowiedź będzie dla mnie wdzięczna. Pozdrawiam Omen

  5. Marcin: Niestety tylko rowerem można w miarę bezproblemowo i tanio samotnie podróżować po Chinach. Motocykliści zobowiązani są np. do wykupienia pozwolenia na przejazd przez Chiny, czy załatwienia odpowiednich tablic rejestracyjnych. Podobno w grę wchodzą spore sumy. Najlepiej jednak zapytać kogoś, komu już ta sztuka się udała. Jednym z nich jest Robert z http://www.wyprawymotocyklem.pl
    Pozdrawiam!