Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin

13.04.2013
sobota

Bliźniaki

13 kwietnia 2013, sobota,

– Zostałem ojcem – zakomunikował mi pewnego dnia znajomy Chińczyk. Niby nic, a jednak dobrze wiedziałam, że ma on już jedno dziecko, do tego pochodzi z rodziny wielodzietnej obecnie mieszkającej w mieście, a jego żona pomimo iż zameldowana na wsi, też ma rodzeństwo. Świeżo upieczony tatuś, widząc moje nieukrywane zdziwienie, poklepał mnie po ramieniu i powiedział  –  Jestem ojcem bliźniaków, więc nie ma się czym martwić.

Z Chinami kojarzy się nam między innymi Wielki Mur, Zakazane Miasto, czerwona książeczka Mao, lampiony, zielona herbata, a także tzw. „polityka jednego dziecka”. Co jakiś czas pojawiają się informacje, iż władze ChRL zamierzają zrezygnować z obecnie obowiązującego prawa i zezwolić wszystkim obywatelom na posiadanie dwójki dzieci. Ale czy my Europejczycy w ogóle  wiemy, na czym te restrykcje dotychczas polegają?

Polityka jednego dziecka, którą wprowadzono pod koniec lat 70-tych XX wieku, miała zmniejszyć liczbę urodzeń i dzięki temu wyciągnąć kraj z biedy. Jak wiadomo zastosowane ograniczenia doprowadziły również do niebezpiecznego zachwiania równowagi pomiędzy liczbą rodzących się chłopców i dziewczynek. Drastycznie wzrósł stopień dokonywanych aborcji. Rodziny wiedząc, że mogą mieć tylko jedno dziecko wykorzystywały możliwość sprawdzenia płci i decydowały się na usunięcie ciąży żeńskiej. Syn w kulturze chińskiej jest dziedzicem, spadkobiercą, od niego zależy ciągłość rodu, on też ma obowiązek zaopiekować się rodzicami na starość. Zwyczajowo dziewczyna w momencie wyjścia za mąż staje się częścią rodziny męża. Odchodzi z domu, zostawiając rodziców pod opieką brata. Kiedy jednak w domu nie ma syna, staruszkowie zdani są wyłącznie na siebie.

Oczywiście Chiny tak jak i cały świat ewoluują. Tradycyjne podejście do instytucji rodziny jak i obowiązki, które spadają na każdego z jej członków również ulegają zmianie. Coraz więcej osób odchodzi od przyjętego do tej pory modelu, ciesząc się z narodzin córki tak samo mocno, jak z przyjścia na świat syna. Również nowoczesne małżeństwa zaczynają w równym stopniu wspierać zarówno rodziców męża jak i żony. Niemniej jednak proces ten dopiero się zaczyna i nadal wiele rodzin robi wszystko, by mieć pewność, że na świat przyjdzie chłopiec.

Chińska polityka jednego dziecka nie oznacza, że wszyscy obywatele mogą mieć tylko jednego potomka. Jest to raczej pewien skrót myślowy, pod którym kryje się cała lista możliwych wariantów. Drugie dziecko mogą posiadać pary mieszkające na wsi, którym już urodziła się dziewczynka, lub których pierwsze dziecko jest niepełnosprawne. Taki przywilej przysługuje również małżonkom, którzy oboje są jedynakami. Jednak są to tylko ogólne zasady, które różnią się nieco w zależności od poszczególnych prowincji oraz mniejszości narodowych których dotyczą.

Dość często słyszy się o przymusowych aborcjach w ósmym czy nawet dziewiątym miesiącu ciąży, a także o wyrzucaniu z pracy rodziców dzieci, które nie dostały państwowego zezwolenia, by się urodzić.  Wiele zależy bowiem od pojedynczego urzędnika. Jeśli chce się wykazać, zapewne jego działania będą bardziej restrykcyjne, kontrole bardziej skrupulatne, a nakładane na nieposłusznych kary wyższe. Kiedy jednak pomimo wszystkich trudności takiemu niedozwolonemu maluchowi uda się już przyjść na świat, rodzina musi się liczyć ze sporym kłopotem. To przede wszystkim kary finansowe, ustalane od wysokości średniego dochodu w danym regionie. Rodzice będą zmuszeni również do pokrycia kosztów nauki i opieki medycznej wszystkich swoich „nadprogramowych” dzieci.

Trzeba przyznać, że coraz więcej chińskich rodzin decyduje się na drugiego potomka. Jest kilka sposobów, do których uciekają się ci, którym nie udało się zdobyć pozwolenia na kolejne dziecko. Jednym z łatwiejszych rozwiązań jest poród poza granicami Chin. Tak długo jak dziecko nie będzie starało się o obywatelstwo Państwa Środka, rodzice pozostają bezkarni. Wiąże się to jednak z problemami w przyszłości, ponieważ dziecku nie przysługuje prawo do bezpłatnej nauki i opieki medycznej. Oczywiście istnieją również uprzywilejowani, którzy dzięki koneksjom (guanxi 关系) unikają wszelkich kar, a nawet bez problemów rejestrują swoje kolejne pociechy, które z kolei stają się pełnoprawnymi obywatelami.

Tych, których nie stać na wyjazdy zagraniczne, opłacenie firmy pośredniczącej, która zapewni ciężarnej odpowiednią opiekę zarówno przed jak i po porodzie oraz tych którym nie udaje się zarejestrowanie niedozwolonego potomka, uciekają się do zupełnie innych metod.
– Trójka dzieci, to nie lada wyzwanie! – postanowiłam podzielić się moimi obawami ze świeżo upieczonym ojcem. Ten zdziwił się ogromnie, po czym uśmiechnął się pobłażliwie i ściszając głos powiedział. – Dzieci jest dwoje. Pierwsze urodziło się dwa lata temu, drugie przed tygodniem, ale dopiero teraz zarejestrowaliśmy oboje jako bliźniaki!

P.S. Do takiej rejestracji, jak przyznał mój znajomy, potrzebne jest zaświadczenie od lekarza przyjmującego poród, a że w Chinach wszystko jest możliwe, tak możliwe jest również urodzenie bliźniaków, z których jedno jest noworodkiem, a drugie dwulatkiem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Wspaniały przykład jak zdrowy rozsądek wygrywa z przygłupawą i skostniałą strukturą, jaką jest prawo i państwo. Pozdrowienia dla autorki i mądrego chińskiego kolegi! 🙂

  2. Wygląda na to, że jak długo by w Chinach żył obcokrajowiec, to nie pozna tak naprawdę tego Kraju.
    Wygląda na to, że Chińczyk potrafi )) nawet lepiej niż Polak !
    Ale, tak mi się wydaje, że jeśli Chiny będą się dalej bogaciły a ludność „obrośnie” w przeróżne towary, to zrobi się u nich tak jak w Zachodniej Europie, i u nas. Najpierw będziemy się dorabiać, a dziecko poczeka. No chyba, ze nastąpi „wypadek”.
    I przyjdzie w Chinach taki moment, że mieszkańcy świadomie będą chcieli mieć tylko jedno dziecko lub wcale. Szczególnie miasta, gdzie pokusy zakupów są duże. Na wsiach sprawy będą toczyły się innymi drogami, ale też „dojrzewać” będą, by „bliźniaków” rodziło się coraz mniej.
    Po prostu wygoda zacznie zwyciężać. Tylko, że jest to olbrzymi kraj, który „zaleje i zawładnie” np. Europą, która do tego czasu stanie się skansenem ludowym, z przyczyn naturalnych !!

  3. Szanowna Pani
    To się tylko wydaje, że brak komentarza oznacza brak zainteresowania. Cóż może dodać ktoś, dla kogo posadzenie i przygotowanie do życia człowieczka to akt najwyższej odpowiedzialności. To, że dzisiaj wielu ludzi w Europie ma mało dzieci to niekoniecznie wynik wygodnictwa tylko – często – poczucie, że kogoś może nie być stać (mentalnie) na rodzicielstwo. Zdarzają się ludzie, którzy rezygnują w ogóle z dzieci właśnie dlatego, że nie czują się zdolni do tego.
    Natomiast wykształcenie zawsze dużo kosztowało, dzisiaj wcale nie więcej niż dawniej. Dzisiaj jest nawet łatwiejsze. Ale i tak mam pełne zrozumienie dla ludzi, którzy uważają, że nieprzemyślane obciążanie świata tylko dla własnej przyjemności to akt barbarzyństwa. Dlatego Chińczycy mnie nie bawią.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przeczytałem ciekawą informacje przekazaną przez PAP o sytuacji rodzin i posiadaniu dzieci w Chinach.
    Jest to uzupełnienie tego, co napisałem powyżej:
    http://www.deon.pl/wiadomosci/swiat/art,13292,chiny-polityka-jednego-dziecka-niepotrzebna.html

  6. Dziękuję Panu za ten link.
    Z jednej strony ta szokująca liczba 500 milionów, ale dla mnie ważniejsze jest stwierdzenie, że zmieniło się chińskie rozumienie rodziny. To jest dla mnie nowe spojrzenie. Pokazuje też, jak różne mogą być drogi do współczesności i, jak wątpliwe jest europejskie stawianie indywidualnej wolności ponad wszystko inne. Pod żadnym względem nie podaję indywidualnych praw człowieka i obywatela w wątpliwość, w Europie to zamordyzm albo obozy koncentracyjne, ale okazuje się, że i inne drogi mogą być skuteczne. O ile społeczeństwo je zaakceptuje. Nic nie daje europejczykom prawa do wywyższania się.

  7. Również dziękuję za link. Tekst ciekawy i warty przeczytania.

  8. To dobrze, że na świecie są różne koncepcje rodzinne. U nas, czyli w Europie, powoli robi się nieciekawie, gdyż wzajemnie się”napuszczamy” by być samotnymi, by kobiety nie rodziły dzieci, by już dzieci 6 letnie szły do szkoły, hałas wokół sprawy in-vitro (jestem za). Każde z państw europejskich wtrąca się do rodziny i jak widać, nikomu to nie wychodzi. A przecież jeszcze niedawno ludzie spotykali się ze sobą, utrzymywano więź rodzinną, poznawano swoich kuzynów. Dzisiaj porozjeżdżaliśmy się po świecie i więzi rodzinne się skończyły.
    Rozmawiam czasami z ludźmi którzy są samotni i mówią mi, że dopóki są sprawni i zdrowi to dają radę, choć w podtekstach mają żal do siebie, że nie utworzyli przed laty prawdziwej rodziny. (Czasami było to bez ich winy, czasami z wygodnictwa). Póki co „zabijają” to „niedopatrzenie” rzucając się w wir pracy i wyjazdów, ale wiedzą, że „zegar tyka” i pewnego dnia nie będzie przy nich kogoś, kto udzieli im małżeńskiego i przyjacielskiego oparcia i pomocy i za wszystko będą musieli płacić. Tylko jeszcze nie wiedzą ile !
    Świat dąży do tego byśmy poprzez dobra materialne, których i tak nie skonsumujemy, doprowadzili się narodowo pod ścianę, spod której nie ma już odwrotu do miłości. No i ta przeogromna samotność każdego dnia.
    Chiny idą w kierunku zmniejszenia przyrostu naturalnego, ale tam jeszcze długo, myślę, że przez wieki, rodzina będzie najważniejsza. Bo jeżeli rodzina jest silna i związana ze sobą, to i państwo też jest silne. Chińczycy o tym wiedzą !