Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin

18.09.2013
środa

Chiński sekret

18 września 2013, środa,
Niewielka izba wypełniona była sprzętami. Po prawej stronie w niedużych wiklinowych koszykach zgromadzono przyjemne w dotyku, wielkością zbliżone do perliczych jaj, białe kokony. Obok leżały wyschnięte liście morwy. Naprzeciwko siedziały skupione na pracy dwie kobiety. Gorąca para buchała z wrzątku, w którym moczyły się zawinięte w przędzę larwy. To właśnie wysoka temperatura sprawia, iż z łatwością odnaleźć można początek zawleczonej cennej nici. Każdy z kokonów jest na wagę złota, bo każdy to około 2 metrów jedwabnego włókna. Dwadzieścia cieniutkich niteczek łączy się za pomocą wrzeciona w jedną, która później poddawana będzie dalszym fazom produkcji.
Wyschnięte liście morwy i kokony z larwami jedwabnika. Fabryka jedwabiu Yodgorlik, Margʻilon, Uzbekistan.

Wyschnięte liście morwy i kokony z larwami jedwabnika.

Moczenie kokonów.

Dwadzieścia cieniutkich niteczek łączy się za pomocą wrzeciona w jedną.

„Jak hodowla jedwabnika, tak zużytkowanie pięknej przędzy tego robaczka jest bezsprzecznie wynalazkiem Chińczyków. Podług kronik cesarstwa Niebieskiego należy je przypisać cesarzowej Si-ling-chi, małżonce cesarza Hoang-ti (2698 r. Przed Chr.). Od tego też czasu aż do zarania ery chrześcijańskiej zarówno hodowlę jedwabnika, jak tkactwo jedwabne uprawiano jedynie i wyłącznie w Chinach. Jeżeli zaś dzieje podają, że w III. stuleciu przed narodzeniem Chrystusa jedwab przekroczył granicę chińską i, zacząwszy od tego czasu, dostawał się do różnych krajów (Persyi, Syryi, Arabii, Egiptu), to nie była to przędza jedwabna, lecz jeno materye, z tego rodzaju nici wytkane.”

Wszystkiego można tu dotknąć, o wszystko zapytać i na własne oczy zobaczyć, czym żywi się jedwabnik oraz jaki stukot wydaje wyschnięta larwa, która po uprzednim suszeniu na słońcu, aż do kąpieli we wrzątku, nadal znajduje się w oplocie.

Zawijanie przędzy.

Przygotowanie do barwienia.

Naturalne barwniki, które w procesie produkcji wykorzystuje się również obecnie.

Suszące się szale, które uprzednio zostały poddane między innymi procesom barwienia i zmiękczania.

„(…) jedwabnictwo w Chinach różne przebywało koleje – to mniej, to więcej pomyślne, lecz przerwy nigdy nie zaznało. Przyczyniły się zaś do tego: jużto ciągły przykład dworu panujacego, gdzie nie przestawano hodować jedwabników; jużto opieka, okazywana temu przemysłowi ze strony rządu; jużto wreszcie, i to, że chcąc nadać temu przemysłowi więcej znaczenia w przekonaniu ludu, połączono z nim różne zwyczaje religijne i w taki sposób otoczono go niby aureolą świętości.”

Zespół kilkunastu fabrycznych budynków znajduje się w mieście Margʻilon w południowo-wschodniej części Kotliny Fergańskiej, na terenie dzisiejszego Uzbekistanu. Założona 1971 roku fabryka Yodgorlik za cel obrała sobie tradycyjną produkcję jedwabiu. Na dziedzińcu zasadzono drzewo morwy. To ono daje początek całemu procesowi. Uzyskane z kokonów włókna przechodzą tu z rąk do rąk i na poszczególnych etapach zmieniają swą formę. Poddawane są między innymi przędzeniu, zmiękczaniu, barwieniu i tkaniu.

Tkaczka w trakcie pracy.

Zabarwiony, a jeszcze nie utkany, jedwab.

Utkana już jedwabna tkanina.

Krosno przy krośnie - wnętrze jednego z pomieszczeń fabryki.

„Chińczyk z jednej strony, mając jedwab za pewną świętość, a z drugiej – widząc, czem ten produkt jest dla dla jego ojczyzny, nie mógł pozostać dlań obojętnym; mądrość zaś narodowa zawyrokowała nadto w przysłowiu: „że gdy chociaż jeden mężczyzna w państwie chińskiem nie uprawia roli, lub chociaż jedna niewiasta nie hoduje jedwabnika, to ktoś niezawodnie głód i chłód w niem cierpieć musi.”

W fabryce produkuje się szale, chusty, obrusy. Wykończenie produktu jest równie ważne, jak wszystkie poprzedzające etapy. Trzy doświadczone hafciarki potrzebują dwóch dni na wyhaftowanie wzorów na poduszce, podczas gdy każdy centymetr ręcznie tkanego jedwabnego dywanu to aż cały dzień pracy doświadczonego w tym rodzaju tkactwa pracownika.

Hafciarki przy pracy.

Ukończenie haftu na poduszce, to dwa dni pracy trzech osób.

Tkanie dywanów to niezmiernie czasochłonne zajęcie. Utkanie 1 cm zajmuje doświadczonemu pracownikowi cały dzień.

Ręcznie tkany jedwabny dywan.

Gotowy szal - tu zestawienie jedwabiu z wełną.

Jedwabny dywan (ok. 60x100 cm) to wydatek minimum $1000.

„Samolubny bowiem i chciwy zysku Chińczyk, widząc w tem swoją korzyść, nietylko z odkryciem swego wynalazku nie śpieszył, lecz, przeciwnie, różnych imał się sposobów, by się snadź nie zdradzić. I tak, z cudzoziemcami mało obcuje i ma się wobec nich na baczności; jeżeli zaś dla zakupu tkanin jedwabnych do Chin oni przybędą, to Chińczycy podają cenę w milczeniu i, nawet słowa jednego nie wymówiwszy, interes załatwiają.”

Każdego dnia do Margʻilonu zjeżdżają rzesze szczerze zainteresowanych turystów. Większość z nich słysząc wartość ręcznie tkanego dywanu w milczeniu odchodzi. Tak jak  niegdyś przybywającym do Chin musiał wystarczyć sam zakup, tak teraz odwiedzający zadowalają się możliwością poznania tej strzeżonej przez lata chińskiej tajemnicy.

*Wszystkie cytaty w pisowni oryginalnej pochodzą z książki: „Historia tkanin jedwabnych”, Ks. Dr. Longin Żarnowiecki, Kijów 1915

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Pod koniec lat 60-tych XX wieku w Polsce zaczęto interesować się produkcją jedwabników. Drzewa morwy znakomicie czują się w naszym klimacie, a to jedyne pożywienie, które preferuje larwa jedwabnika. Zaczęły powstawać prywatne hodowle, lecz po kilku latach, gdy hodowcy zobaczyli, jak trudne i pracochłonne są zabiegi wokół hodowli jedwabników, zaprzestano tego. Nie wiem obecnie, czy jeszcze w Polsce ktoś hoduje jedwabniki, czy cała produkcja upadła.
    Wspaniałe do jedzenia są białe owoce morwy, które wyglądają jak biała jeżyna.
    Czytałem, że jakiś mnich w średniowieczu wykradł larwy jedwabnika i schował je w wydrążonej lasce. Za wyniesienie takich larw groziła kara śmierci w Chinach. Takim to sposobem Europa po raz pierwszy zobaczyła „sprawcę” produkcji jedwabiu.

  2. Witam Panią po długiej przerwie.
    Widzę, że wszystko zaczyna się od zwyczajowej opowieści o jedwabnikach. Z Uzbekistanu. Miłej podróży i ciekawych wrażeń.
    Produkcja jedwabiu w okolicach Lyonu we Francji w 18 wieku wraz z wynalazkiem maszyny tkackiej to początek industrializacji Europy czyli naszego dzisiejszego dobrobytu. Trudno to przecenić.
    I nie wiadomo, jak długo będzie Europejczyków stać na jedwab. Choć w sklepach dywany jedwabne kosztują ułamek podanej tu ceny. Są osiągalne. Dlaczego?

  3. Jedwab to jedna z najpiękniejszych tkanin, jakie udało mi się w życiu zobaczyć. Wytworzenie jej to trudna sztuka. Fajnie, że można zobaczyć, jak to wygląda. Bardzo przyjemny blog o kulturze i zwyczajach. Warto to wszystko poznać. Miłej podróży

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Vero – zwiedzałem kiedyś przed laty zakłady założone we Francji przez Jacquarda, czyli Żakarda. Było to w Lyonie. Potem zwiedzając Beau en Provance, wioskę wykutą w wapieniu, pozwoliłem sobie na ekstrawagancję w postaci niewielkiego, jedwabnego obrazku kwiatowego, który został przy mnie zrobiony na takiej XVIII wiecznej maszynie.
    Maszyna jak na tamte czasy była hiper nowoczesna, druk odbywał się z kart perforowanych, które „mówiły” maszynie co i jak ma drukować ! Wspaniała sprawa. Obrazek do dzisiaj wisi na ścianie.

  6. Coś pięknego – chciałabym zobaczyć to na własne oczy

  7. Bardzo ciekawie się czyta Pani opowiadania o jedwabiu, produkcji z jedwabiu, Chinach

  8. Jedwab to piękna tkanina i bardzo cenna. nie ma się zresztą co dziwić, skoro widzimy tutaj ile czasu i troski, oraz uwagi zajmuje wyprodukowanie jedwabiu. to niesamowite, że można wybrać się na wycieczkę, dzięki której poznajemy te wszystkie procesy tworzenia. możemy też zobaczyć, jak pracują inni ludzie. to zawdy, których nie ma u nas, dlatego warto w taką podróż edukacyjną się udać.

  9. Piekny ten jedwabny szal skomponowany z wełną

  10. Jedwabniki są fascynujące – tak trwała nić tworzona przez tak małe organizmy

  11. @ciekawy Orientu
    Jedną z pierwszych w Rzeczypospolitej manufaktur jedwabiu założyła w 1771 r. Zofia z Krasińskich księżna Lubomirska, właśnie nad Mleczką. I z powodzeniem sprzedawała przeworskie jedwabie aż do swojej śmierci.
    Potem Franciszek Ksawery Kuhn (Wiedeń 1798 – ), aptekarz z Przeworska założył nad Mleczką największą w Galicji plantację morwy. Szkoła jedwabnicza którą od 1840 r. prowadził w tym mieście, słynna była na cały kraj. W zbiorach przeworskiego Muzeum zachowały się wyroby rodzimego przemysłu.(…)
    Jedwabniki dawały doskonałej jakości przędzę. Tak dobrą, że Kuhn już nie sprzedawał przędzy, ale przysposobił sześć miejscowych dziewcząt do produkcji. Te młode przeworszczanki w niewielkiej manufakturze produkowały eleganckie damskie i męskie rękawiczki z jedwabiu. Wyroby musiały być dobre, bo całą produkcję Kuhn sprzedał z godziwym zyskiem. (…)