Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin

15.01.2014
środa

Wielki głód

15 stycznia 2014, środa,

Gdy nie ma dość żywności, ludzie umierają z głodu. Lepiej pozwolić, by połowa umarła, wtedy druga połowa naje się do syta.” (str. 195), Mao Zedong, 25 marca 1959.

Zazwyczaj z rezerwą podchodzę do książek pisanych przez historyków. W dużej mierze dlatego, że jednostka często ginie w nich pod nadmiarem dat, faktów, statystyk. Najbardziej ciekawi mnie historia pojedynczego człowieka. Bohatera, któremu w takich książkach rzadko udaje się być postacią główną.

Zdawałoby się, że opisanie klęski głodu w Chinach, to zadanie wręcz niewykonalne.  Tymczasem sztuka ta Frankowi Dikötterowi udała się znakomicie i dlatego uważam jego „Wielki głód. Tragiczne skutki polityki Mao 1958- 1962” (tytuł oryginalny: Mao’s Great Famine: The History of China’s Most Devastating Catastrophe, 1958–62) za pozycję obowiązkową dla wszystkich zainteresowanych nie tylko historią Chin, ale również dla tych, którzy podejmują próbę zrozumienia bieżących wydarzeń.

Frank Dikötter „Wielki głód. Tragiczne skutki polityki Mao 1958- 1962” (fot. Wydawnictwo Czarne)

Dikötter umiejętnie balansuje pomiędzy podawaniem czytelnikowi suchych faktów, a opowiadaniem o losie jednostki. Nie epatuje cierpieniem, nie koloryzuje. Przytaczane dane podaje w sposób przystępny. Przeszukując archiwa, ze strzępów informacji układa niezwykle pasjonującą, choć jakże skomplikowaną, historię. Analizuje sytuację w Pekinie, konfrontując ją z rzeczywistymi problemami chińskiej wsi. Dobitnie stwierdza, że „Mao był świadom klęski głodu, bagatelizował ją jednak i wypuszczał raporty, w których twierdzono, że chłopi w regionach będących w trudnej sytuacji mają dość jedzenia, nawet pół kilograma dziennie w modelowej prowincji Henan. Lokalni urzędnicy nie wiedzieli, jak reagować: czuli się zdezorientowani zmiennymi i sprzecznymi sygnałami dochodzącymi z Pekinu.” (str. 140)

Autor rozprawia się z największym mitem dotyczącym przyczyn klęski głodu. Przez lata twierdzono bowiem, iż powodem tak dramatycznej sytuacji jest radziecki nacisk na spłatę długów. Jak pisze: „Rosjanie jednak nigdy nie prosili o wcześniejsze spłaty. Wręcz przeciwnie, w kwietniu 1961 roku zgodzili się, by 288 milionów rubli ujemnego salda potraktować jako nową pożyczkę (…). Ponieważ moratorium na deficyt handlu stanowiło w rzeczywistości pozaplanową pożyczkę, w jednym roku Chiny otrzymały od Związku Radzieckiego tak wielką pomoc gospodarczą, jakiej nigdy od nikogo nie otrzymało żadne inne państwo.” (str.162)

Choć nieliczne, tak jakże cenne są starania autora, by ukazać, jak tamte bolesne doświadczenia widziane są również i dziś. „Rolnik z Shajingu w pobliżu granicy z Hongkongiem tak wyjaśniał przyczyny głodu w niedawno udzielonym wywiadzie: Rząd był winien Związkowi Radzieckiemu wielką sumę pieniędzy i musiał spłacić pożyczki. Ogromną kwotę pożyczek. Więc trzeba było oddawać wszystko, co się w kraju produkowało. Całe zboże i wszystkie zwierzęta hodowlane trzeba było oddać rządowi, żeby mógł spłacić pożyczki Związkowi Radzieckiemu. Związek Radziecki zmusił Chiny do spłaty pożyczek”. (str. 163)

Dzięki omówieniu geopolitycznych uwarunkowań, w jakich pomiędzy 1958 a 1962 rokiem znalazły się Chiny oraz za sprawą dogłębnej analizy zarówno sytuacji poszczególnych grup społecznych jak i odległych od siebie zakątków kraju, dostajemy niezwykle ciekawy opis upadku. „Gdy zimą 1960/1961 uświadomiono sobie w końcu zakres klęski głodowej, w porzuconych oborach lub nieużywanych gospodarstwach założono ośrodki ratunkowe, by pomagać głodującym. (…) W powiecie Tongliang żywi dzielili łóżka z umarłymi; nikt się tym nie przejmował. W powiecie Guan czasami bywało na odwrót: żywych zamykano z umarłymi, bo zajmujący się ośrodkiem nie mogli się doczekać ich śmierci. Yan Xishan, mechanika chorego na padaczkę, związano i zostawiono na śmierć w kostnicy, w której szczury zdążyły już wyjeść oczy i nosy sześciu znajdujących się tam trupów.” (str. 374)

Dikötter skrupulatnie omawia przyczyny, które sprawiły, że kraj pogrążył się w tak dramatycznej sytuacji.  Opisy zarówno poszczególnych aspektów dotyczących zjawiska głodu, jak i konkretnych przykładów cierpienia jednostki są rzeczowe, czasem do bólu suche, ale po przeczytaniu całości zdaje się, że ta forma sprawdziła się najlepiej. Książka nie jest lekturą łatwą. Jest natomiast jedną z ważniejszych pozycji dot. Chin, która w ostatnim czasie pojawiła się na naszym rynku.

„Wielki głód. Tragiczne skutki polityki Mao 1958- 1962”
Autor: Frank Dikötter
Wydawnictwo Czarne, Luty 2013
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Trudno coś napisać, jeśli się nie zna książki. Ciekawa jestem tylko owych „rozumiaczy Chin”, tolerancji dla ich „innej kultury” czy dawania prawa do innego „rozumienia praw ludzkich”. Niestety, bolesne jest, kiedy rzekomi demokraci usprawiedliwiają zbrodnie, żeby nie użyć gorszych słów, jeśli to tylko pasuje do ich wydumanego światka pogardy dla słabszych, cynicznej akceptacji największych draństw. Bo tak lekko się pisze, że oni mogą żreć psy, to taka toleraaaaancja z poziomu wyższości dla prymitywu „innych” (=gorsi mają prawo).
    A na mnie najgorzej działają ci wyrozumiali.
    Przepraszam, że mało na temat ale ten głód to analogiczne zjawisko do głodu na Ukrainie, też 15 lat po rewolucji. I tak samo na mnie wpływa.

  2. Pierwsze zdanie z Mao to najczystszej wody demagogia.
    Głód to okropna rzecz. Nie ważne, czy w rodzinie, czy w kraju. Tylko czy musiał się wydarzyć w Chinach ? Prawdopodobnie nie. Jak zwykle winnych nie ma i po tylu już latach nie będzie, gdyż wszyscy mieli w tym jakiś interes. I pożyczający i biorący pożyczkę. Tu powstaje pytanie – czy ta pożyczka musiała być aż tak duża ? Inne pytanie, to na jakich zasadach udzielono tej pożyczki ? Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi zawsze o pieniądze ( A gdzie podziały się te olbrzymie pożyczone pieniądze ? bo na pewno ludność nie odczuła tego pozytywnie.
    U nas w Polsce też było podobnie, wywożąc co się dało na Wschód. Rosjanie mieli za to do nas pretensje, ci najzwyklejsi, gdyż u nich też nic nie było w sklepach. Sam w rozmowie z Rosjaninem usłyszałem skargę w jego głosie, że nawet zapałek u nich nie ma, bo muszą „wspomagać” Polskę !!! A więc wszyscy byli oszukiwani, a w pieniądzach „grzebał” ktoś inny. Stalin na Ukrainie wywołał głód, by ukarać niepokorną Ukrainę. Żal tylko ludzi, którzy umierali i nie mieli pojęcia co się na wyżynach władzy dzieje i ze to nie naturalna klęska, tylko polityka, zależność i wytyczne Mao spowodowały ten stan. A i tak go dzisiaj uwielbiają, tak jak Stalina w Rosji. Naprawdę strasznie dziwny jest ten świat.
    Dobrze, że taka książka o wielkim głodzie w Chinach się ukazała, tylko ilu ludzi ją przeczyta ? Ilu wyciągnie z tej lektury jakieś wnioski, chociażby dla siebie ? I co zmieni się w Chinach po lekturze tej książki ? Myślę nawet, ąe w Chinach będą duże głosy krytyki, że autor zafałszował dane, a głód był nieunikniony, a może i dla wielu w ogóle go nie było ?! Ale warto takie sprawy naświetlać, by mieć lepszy ogląd świata.

  3. Ja lubię książki historyczne a to jest bardzo ciekawy tytuł. Już chyba wiem czym się zajmę w najbliższym czasie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jestem w polowie ksiazki chinskiego laureata Nobla Mo Yan sprzed 2 lat – „Obfite piersi, pelne biodra” – ponad 600stron.
    Cos jak proza pisarzy latynowskich, naturalizm, okrucienstwo ,magia, realia, fantazja. Ale korzenie kulturowe przeciez autentyczne. I dla mnie sa one nie do zaakceptowania. Z historii najnowszej ten okres glodu, a potem rewolucja kulturalna to ostatnie etapy ciagle przerazajacej historii Chin.

  6. @Zyta2003
    Od 25 lat, nie tylko początku tego bloga i mojej na nim obecności prześladuje mnie znany obraz z 1989 w Pekinie: Kolumna czołgów i samotny student zatrzymujący czołg rozłożonymi rękami. Ciągle myślę, że nie wiem, kto to był i czy jeszcze żyje. Los tego człowieka to dla mnie los Chin. Wszystkie moje komentarze piszę z tym obrazem w tle. Może miliony ludzi giną z głodu albo zostają miliarderami ale to, co na mnie działa, to pojedyncze symboliczne obrazy. We wszystkich komentarzach daje się zwykle wczuć ta ich symboliczna oprawa. I to odróżnia dobre od jeszcze lepszych.

  7. Sięgnę, z pewnością będzie to bardzo przejmująca lektura.