Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin

11.02.2015
środa

Modelowa wioska socjalistyczna

11 lutego 2015, środa,

Decyzję o odejściu od kolektywnego rolnictwa podjęto jeszcze w latach 60. XX wieku. Postawiono na modernizację. Zainwestowano w przemysł ciężki i tekstylny. Celem miała być poprawa losu leżącego niecałe 140 kilometrów na północny-zachód od Szanghaju biednego, rolniczego Huaxi.

W 1961 r. lokalny sekretarz KPCh Wu Renbao postanowił przekształcić Huaxi w dobrze prosperującą i bogatą wioskę. Za sprawą umiejętnego wykorzystywania wpływów i sprawnego ukrywania faktów niewygodnych dla władzy centralnej stworzył wzorcową osadę, o której mówi się, że jest modelową wioską socjalistyczną. Po zmarłym w 2011 roku Wu Renbao miejsce lidera zajął jego syn Xie’en.

Około dwóch tysięcy osób, które wywodzą się z rodzin założycieli, cieszą się tu pełnią przywilejów, które przysługują stałym mieszkańcom. Podobno (źródła podają różne kwoty) każda z rodzin na stałe zamieszkałych Huaxi posiada między 150 tys. a 250 tys. dol. na bankowym koncie, dysponuje otrzymanym od władzy nowym samochodem, mieszka w jednym z wybudowanych specjalnie dla nich luksusowych domów. Ma też zagwarantowaną darmową opiekę zdrowotną i spory pakiet akcji firm, dla których pracują, bo przedsiębiorstwo Huaxi Group notowane jest na giełdzie, a jej udziałowcami są mieszkańcy wioski.

Z powyższych przywilejów nie korzysta natomiast grupa pracowników niższego szczebla (około 35 tys. osób), którzy pochodzą z miejscowości przylegających. Szacuje się też, że w wiosce pracuje od 20 do 40 tys. napływowych robotników, których forma zatrudnienia nie różni się niczym od tej oferowanej w pozostałych częściach kraju.

Może nie byłoby w tej sytuacji nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie ma tu ekskluzywnych sklepów, wystawnych restauracji, nie ma eleganckich barów karaoke, a tym samym brakuje miejsc, w których można spotkać choćby jednego z beneficjentów tego cudownego systemu. Czy wywodząca się z rodzin założycieli zamożna kadra kierownicza cały swój czas dzieli między pracę a dom? Na co wydają zgromadzone pieniądze, skoro podstawowe potrzeby są zaspokajane, a dóbr luksusowych się tu nie sprzedaje?

Trudno zdobyć odpowiedzi na te pytania, bo mieszkańców obowiązuje klauzula milczenia. Mało kto decyduje się na rozmowę z nieznajomym, bo wszyscy mają dużo do stracenia. Naruszając zasady lub decydując się na odejście i wyprowadzkę z wioski, są zobowiązani do pozostawienia w niej całego majątku, który dzięki społeczności udało im się zgromadzić.

Longxi International Hotel (Źródło: China Daily)

Longxi International Hotel, Huaxi (Źródło: China Daily)

Pięćdziesiąt lat inwestycji w przemysł – poza oczywistym wzbogaceniem się stałych mieszkańców Huaxi – doprowadziło do degradacji środowiska. Lokalna władza doczekała się nakazu zamknięcia pięciu najbardziej zagrażających środowisku naturalnemu fabryk, co zmusiło włodarzy do szukania alternatywnych rozwiązań. Tym samym Huaxi wkroczyło w nowy etap – dalszy rozwój zapewnić ma turystyka.

Modelowa wioska socjalistyczna idealnie wpisuje się w centralny plan wspierania tzw. czerwonej turystyki, której celem jest aktywne zachęcanie obywateli do odwiedzania miejsc związanych z historią chińskiego komunizmu. Huaxi współgra z tym planem, pokazując zwiedzającym komunę marzeń i przekonując, że wspólna ciężka praca prowadzi do dobrobytu i pełnej harmonii.

Dokonując kolejnej modernizacji i wiążąc swą przyszłość z turystyką, Huaxi inwestuje w to, co na turystach robi wrażenie. Poza zachwycaniem się odniesionym sukcesem można zwiedzić park miniatur z kopią Łuku Triumfalnego, Wieży Eiffla czy Białego Domu. Można też podziwiać 328-metrowy drapacz chmur, w którym znajduje się 74-piętrowy luksusowy hotel (Longxi International Hotel).

Tymczasem wymarłe ulice raczej zapełniają się turystami niż zadowolonymi mieszkańcami, więc obserwatorowi trudno uwierzyć w panujące tu szczęście, o którym tak dobitnie próbuje się go przekonywać. Nie zmienia to jednak faktu, że Huaxi to chińska wioska, a w Chinach wszystko jest możliwe. Dlatego też tak jak pierwsze rolnicze i późniejsze industrialne Huaxi, tak i dzisiejsze turystyczne oblicze wioski skazane jest na sukces. Nawet jeśli nie będzie to sukces na skalę międzynarodową, lokalni turyści wystarczą, by zapewnić dalszy rozwój tego miejsca. Już dziś przybywają tu, by dołożyć się do budowy tej modelowej wioski socjalistycznej, w której coraz trudniej można doszukać się cech wioski i w której coraz trudniej o odnalezienie ducha socjalizmu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Co to za zwierzę ten „duch socjalizmu”? Czy to jakiś miazmat wydzielony przez gnijącego trupa sowieckiej bladzi komuny, czy raczej destylat formaliny cieknącej z koryta z Leninem?
    Materializm dialektyczny pono był przeciwieństwem światopoglądu idealistycznego, stąd po dziś dzień nie wiem, skąd się wzięły rzekome „idee wielkiego października”.
    To chyba jak racjonalistki-ateistki z wypiekami studiujące wróżby i horoskopy w niemieckich brukowcach.

  2. Jak to z modelami bywa, zawsze znajdzie się jakiś „Photoshop” który to wszystko upiększy.
    Pokazowa to ta wioska jest chociażby z tego względu, że jak w Brunei mieszkańcy nie muszą pracować, odcinają odpowiednie „kupony”, a cała reszta pracuje na nich. Tutaj o tyle jest ciekawa sytuacja, że gdy taki mieszkaniec wyprowadza się, musi zostawić wszystko, no i ta tajemnica, w jaki sposób dochodzi się do tak pokaźnego konta, choć wydaje mi się, ze te kwoty są zaniżone. Ciekawa jest sprawa giełdowa, gdzie mieszkańcy posiadają swoje udziały. Jeżeli na powiedzmy, niewielką grupę ludzi pracuje co najmniej 70 – 90 tys. ludzi, to nie ma się co dziwić, że ze zwykłych rolników stali się milionerami a na dodatek trzymają język za zębami, gdy konto błyskawicznie rośnie, a wszelkie udogodnienia są na wyciągnięcie ręki. Miasto przedstawia się wspaniale, choć zastanawiam się czy swojemu cudotwórcy, sekretarzowi Wu Renbao postawili pomnik ?
    To już nie jest wioska socjalistyczna i do tego modelowa, lecz wioska pokazująca, jak pod sztandarami socjalizmu kapitalizm pracuje na dobrobyt dwóch tysięcy mieszkańców. Być może wycieczki, które tam przyjeżdżają, starają się wypatrzeć jakiś sposób, by i w innych miejscach w Chinach też mieć coś takiego. Mała grupa korzysta, a tysiące pracuje na ten sukces. Fakt też zarabiają, lecz chcieliby znaleźć się w elitarnym gronie. Póki co teoretyczny socjalizm zmienia się w praktyczny kapitalizm.

  3. To,ze niema tam miejsc ekskluzywnych lecz mozna ogladac miniatury (co z Pekinem warszawskim ?) to nie dyskwalifikuje.Co za duzo to nie zdrowo i kilka innych dyrdymałów mozna by było przytoczyc.
    Mentalnośc ? inna zapewne i w zwiazku z tym nie bedę się wymądrzał.
    Żałuję,że skuli tej odmiennosci kulturowej ,brak mozliwosci czerpania z doswiadczeń ChRL.
    A nawet nie wiadomo czy warto żałowac,ze skuli róznic kulturowych ,warto żałowac ,ze nie mozna czerpac z doswiadczeń..
    Niech Pani pisze…
    Pani blog jest znacznie ciekawszy niż pieprzenie w kółko i na okraglo ,politycznie,na blogach pozostałych.Może z wyjatkiem bloga kulinarnego…