Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin Bambusowy Las - Joanny Kańdulskiej pocztówki z Chin

22.07.2015
środa

Tybet – tragiczne losy dumnego narodu

22 lipca 2015, środa,

Kilka dni temu poinformowano o śmierci Tenzina Deleka, tybetańskiego lamy, który od kwietnia 2002 roku przebywał w chińskim więzieniu. Przypomniałam sobie, by polecić Państwu napisaną przez Roberta Stefanickiego książkę „Czerwony Tybet” (znajdziemy w niej rozdział poświęcony Delekowi), którą uważam za jedną z najważniejszych publikacji o Chinach, jakie w ostatnim czasie ukazały się w naszym kraju.

W swoim reportażu Stefanicki nie opowiada o magicznej i bajkowej krainie, ale za sprawą dogłębnego poznania historycznych zawiłości stara się zrozumieć tragiczne losy dumnego narodu. W sposób kunsztowny wprowadza czytelnika w tybetańską historię i kulturę. Umiejętnie przedstawia fakty, świetnie dobiera bohaterów, analizuje trudną polityczną sytuację zarówno tych, którzy przebywają na terenie ChRL, jak i tybetańskich mieszkańców Indii i Nepalu.

Choć podziwia, darzy szacunkiem i docenia starania Dalajlamy, kiedy trzeba, jego postępowanie poddaje krytycznej ocenie. Odrzucając modę na Tybet, nie daje się zwieść bezrefleksyjnemu uwielbieniu.

 „Czerwony Tybet” Robert Stefanicki, Wydwanictwo Agora, 2014

„Czerwony Tybet” Robert Stefanicki, Wydwanictwo Agora, 2014

To, że reportaż wyszedł spod pióra polskiego dziennikarza, nie jest bez znaczenia dla polskiego czytelnika. Autor nawiązuje do naszych doświadczeń, dzięki czemu udaje się mu uzyskać przychylność czytelnika, pobudzić go do myślenia, sprawić, by zaczął utożsamiać się z bohaterami.

Z góry dobrze widać Lhasę. Za wyjątkiem tak zwanej dzielnicy tybetańskiej (wyobraźmy sobie podbitą Warszawę z dzielnicą polską w obrębie Starego Miasta)…

Jeśli więc mielibyśmy przeczytać tylko jedną książkę poświęconą tej tematyce, niech będzie to właśnie „Czerwony Tybet”. Mam bowiem nieodparte wrażenie, że bez lektury reportażu Roberta Stefanickiego nie uda się nam w pełni zrozumieć trudnej i zawiłej sytuacji, w jakiej znalazł się Tybet i jego mieszkańcy.

„Czerwony Tybet”
Robert Stefanicki
Wydawnictwo Agora
Warszawa 2014

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Tybetańczycy po II wojnie światowej – zdaniem Chińczyków, ich ówczesnych sąsiadów – powrócili do Macierzy. Zostali wraz z Chińczykami i kilkoma innymi mniejszościami obywatelami jednego wspólnego Państwa Środka. Ludowe Chiny po zajęciu Tybetu, wprowadziły na wcielony teren wielu stuprocentowych Chińczyków zmieniając znacząco relacje etniczne mieszkańców tej ziemi. Dopuścili się przy okazji prześladowań rdzennej ludności. Wielcy tego świata przyjęli ten akt do obojętnej akceptacji. I tak trwa do dnia dzisiejszego. Chiny po dziś dzień powtarzają śpiewkę o powrocie Tybetu do chińskiej Macierzy. Od czasu do czasu ktoś się oburzy, ale już Dalajlamę przyjmie na audiencję wyłącznie jako osobę prywatną, a nie przywódcę Tybetu. I uczyni tak wyłącznie z powodów politycznej poprawności oraz w celu zachowania dobrych relacji z Państwem Środka.
    W 1922 roku sąsiedzi ze wschodu przyłączyli część Śląska w swe granice, tłumacząc to hasłem powrotu do Macierzy. Obie ziemie miały swoją odrębną od swych obecnych krajów historię. Przed przyłączeniem różniło je tylko jedno – Tybet był biedny, a Górny Śląsk relatywnie bogaty.

  2. Jak dumny jest ten naród.
    Powyżej, poniżej czy na poziomie średnim narodowej dumnosci?

    Gdyby im się zdarzyło być np. niezwykle dumnym narodem Mohikanow w Ameryce to już by ich nie było.

  3. chetnie przeczytam. Tybet to wciąż podróż moich marzeń

  4. Ileż to bzdur wypisuje się o Tybecie. Prawda jest prosta, okrutna i niestety Polski też dotyczy. Państwo na szansę na niepodległy byt gdy dobrze jest zarządzane i ma mądrych obywateli. Brak takich przesłanek sprawił, że Polska straciła niepodległość. Podobnie Tybet, państwo zacofane, rządzone poprzez klasztory, tabuny mnichów, brak gospodarki. Dziwne, że Chiny mając długą granicę z Tybetem, potencjalne nieszczęścia i wojny, wzięło go jak swoje. Trzeba było myśleć. Mnichologia jeszcze nikomu nie wyszła na dobre, choć w tym wypadku poważnie bym się zastanawiał czy to co się stało jest faktycznie dla tego kraju złe. Pamiętajmy o tym przed wyborami. Nasza niepodległość nie jest dana nam na zawsze. PIS z EPISEM to chyba jednak agenci Kremla. Potem znowu będziemy jęczeć. K wa.
    eS

  5. Też zawsze chciałem się tam wybrać. Wspomniany reportaż to lektura obowiązkowa dla miłośników tamtejszych klimatów.